,,Mam na imię Ellie. Kilka dni temu wybraliśmy się w siedem osób na wyprawę do samego Piekła. Tak nazywa się niedostępne miejsce w górach. Wycieczka była próbą naszej przyjaźni. Niektórych z nas połączyło nawet coś więcej. Szczęśliwi wróciliśmy do domu. Ale to był powrót do piekła. Znaleźliśmy martwe zwierzęta, a nasi rodzice i wszyscy mieszkańcy miasta zniknęli.
Okazało się, że naszego świata już nie ma.
Że nie ma już żadnych zasad.
A jutro musimy stworzyć własne."
Ellie wraz z szóstką przyjaciół wybrała się na wyprawę do Piekła. Czyli do szczególnego i niedostępnego miejsca w górach. Na wycieczce połączyły ich trwalsze więzy przyjaźni, a nawet czegoś więcej. Gdy szczęśliwa młodzież wracała do domu, zauważyła, że coś jest nie tak. Wszystko wokół było bez życia. Dookoła pustka. Okazało się, że ich kraj został opanowany przez jeden z azjatyckich krajów i prawie wszystkich poza nimi pojmano. Zostali sami. Bez żadnych zasad. Bez nikogo. Teraz muszą sobie poradzić z zupełnie innym życiem i przetrwać. Jednak to im nie wystarcza. Chcą coś zmienić, a jest to bardzo niebezpieczne. Postanawiają znaleźć trochę światła w swoim życiu, pomóc rodzinom, nie zważając już na nic.
,,Kiedy zaczęła się wojna" to pierwsza część z cyklu ,,Jutro".
Mam trochę mieszane uczucia co do tej książki. Części jest siedem oraz dalszy ciąg serii pt.,,Kroniki Ellie", których są trzy. Przyznam się bez bicia, że przeczytałam tylko pięć książek z tej serii, nawet chyba nie w całości. Na początku podobało mi się, nawet bardzo, ale już gdzieś w czwartej części zaczęłam się trochę nudzić. Nie wiem dlaczego tych ksiązek jest aż tyle, bo myślę, że spokojnie można by zakończyć to na czterech. Dalsze wydarzenie były już trochę pisane na siłę. Tak ja to odczułam. Wydawało mi się, że zdarzenia się powtarzały. Ja rozumiem, że to wojna i coś może się nie udać to trzeba to powtórzyć, ale czasem miałam tego dość.
Jednak były też plusy. Fajny fabuła, bo z taką nigdy się jeszcze nie spotkałam. Młodzież postawiona w obliczu okrucieństwa jakim jest wojna- bardzo ciekawe i przemyślane. Bohaterowie byli całkiem normalni. Zwykli nastolatkowie, ze zwykłymi problemami, którzy chcieli odpocząć w górach. Wojna sprawia, że stają się bardziej dorośli i odpowiedzialni. Możemy zauważyć jak szczególnie zmienia się Ellie. Jako, że to ona jest narratorem, widzimy jak zmienia się jej tok myślenia. Inaczej postrzega inne rzeczy, staje się bardziej odważna.
Styl pisania autora jest lekki i nie sprawia kłopotów w trakcie czytania. Jednakże, mimo że pisze dość interesująco i potrafi zaciekawić czytelnika, to nie przelewa na papier swych emocji. Gdy czytałam byłam zaabsorbowana wydarzeniami, jednak nie do końca przeżywałam książkę, a jest to bardzo duży minus tej powieści, szczerze mówiąc to największy. Aczkolwiek i tak uważam, że spisał wszystko interesująco. Ellie jest w tej powieści narratorem i spisuje historię w czasie przeszłym, jako że to wszystko już się wydarzyło. Jednakże tutaj nastało kolejne zdziwienie. Jak ta dziewczyna, tak dokładnie to wszystko zapamiętała, razem z dialogami, odczuciami i faktami? Do tego jeszcze nie doszłam i to także odrobinę mnie zraziło.
Pozycja ta spodobała mi się, ale nie trafiła do mnie całkowicie. Ten brak pełnych emocji i przeżycia historii, bardzo mnie zasmucił. Uważam, że lektura ta miała wielki potencjał, który został wykorzystany tylko częściowo. Jednak warto ją przeczytać, choćby dla wspaniałych bohaterów i dobrej fabuły.

Świetny blog ! Obserwuję !
OdpowiedzUsuńDzięki <3
UsuńTeż czytałam tą serię, jednak skończyłam na 4 części. Zrobiła się, tak jak już napisałaś, po prostu nudna. Świetny blog, obserwuję i zapraszam do siebie : ) theperksofbooks.blogspot.com
OdpowiedzUsuńNo właśnie, też tak to odczułam ;p
Usuń