piątek, 14 listopada 2014

,,Niezbędnik Obserwatorów Gwiazd" Matthew Quick

,,Witajcie w Bellmont, gdzie rządzą czarne gangi oraz irlandzka mafia (zależy od dzielnicy) i gdzie mieszka Finley. Jego dziadek nie ma obu nóg, ojciec pracuje na nocną zmianę, a matka zginęła w tajemniczych okolicznościach, o których nikt nie chce mówić. Finley też nie chce mówić- odzywa się tylko wtedy gdy musi. Woli grać w koszykówkę. Jedyną osobą, która rozumie Finleya, jest jego dziewczyna Erin. Oboje co wieczór spotykają się na dachu jego domy, patrzą w gwiazdy i marzą o tym, aby wydostać się z piekła, jakim jest Bellmont. Pewnego dnia trener Finleya prosi go o dziwną przysługę..."

Podeszłam do tej książki z dużym dystansem. Dostałam ją w prezencie i sama bym jej sobie nie kupiła, no ale cóż. Jest książka, więc trzeba ją przeczytać. Nie przepadam zbyt za powieściami o charakterze obyczajowym i nie sądziłam, że ta książka zmieni moje nastawienie. Myliłam się.

Głównym bohaterem i narratorem jest siedemnastoletni Finley,dla którego liczą się na dwie rzeczy: koszykówka i jego dziewczyna Erin. Oboje chcą się wyrwać z miasta, którego tak bardzo nienawidzą. Irlandzka mafia, afro-amerykańskie gangi, niepisane reguły, narkomania i dziwne zniknięcia ludzi - to codzienność. Pewnego dnia, trener prosi Finleya o nietypową przysługę. Do miasteczka przeprowadził się jego rówieśnik i świetny koszykarz - Russel. Spotkała go osobista tragedia i Finley miałby mu pomóc stanąć na nogi poprzez bycie przyjacielem. Problem tylko w tym, że Russ nazywa siebie Numerem 21 i twierdzi, że przybył z kosmosu... Oczywiście Finley staje na wysokości zadania i zaprzyjaźnia się z Russem. Od tego momentu nowo przybyły staje się jego cieniem. Mimo różnicy w charakterach i dziwnych zachowaniach Russa, chłopaki zaprzyjaźniają się. Nie jest to typowa przyjaźń, ale im taka odpowiada. Oboje nie mówią dużo i dzięki temu rozumieją się nawzajem.

 Wiele osób mogłoby powiedzieć, że ta historia jest banalna, zwykła, typowa obyczajówka. Jednak jest coś takiego w tej książce, co sprawia, że nie mogłam się od niej oderwać.
Wszyscy bohaterowie nie mają lekkiego życia, lecz nie poddają się i pokonują przeciwności. Choć łączą ich ciężkie przeżycia i duże straty, każdy jest inny.
Najbardziej polubiłam Finleya. Wykazuje się dużą determinacją i dążeniem do celu.  Podobało mi się, to że miał swoją pasję i kochał ją, ale także wiedział co jest najważniejsze. Uwielbiał grać w koszykówkę, ale rodzinę i Erin zawsze stawiał na pierwszym miejscu.

Styl pisania Quicka sprawił, że powieść stała się jeszcze lepsza. Lekki, ironiczny, z dystansem do świata. Bez problemu rozpoznałabym jego książkę Jest to pierwsza powieść tego autora, którą czytam, ale zakochałam się w tych słowach tak mocno, że na pewno sięgnę po inne jego utwory.

,,Niezbędnik..." to w brew pozorom naprawdę niesamowita, poruszająca książka. Na pierwszy rzut oka nie ma w niej nic niezwykłego. Jej niezwykłość polega na prostocie. Opowiada o nadziei, rodzinie, miłości, ogromnej pasji i prawdziwej przyjaźni. Tutaj nie liczy się przebieg wydarzeń, lecz refleksyjność i piekno tej książki. Nie da się jej przeczytać i nie zastanowić się nad własnym życiem i co jest tak naprawdę ważne.

Kończąc tą recenzję, chylę czoła panu Quickowi. Podsumowując: powieść jest piękna, pozytywna i pełna nadziei. Po prostu genialna. Z czystym sercem polecam, nie tylko nastolatkom.

To już mój drugi post na blogu :) Mam nadzieję, że Wam się spodoba ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz